Partner taneczny

Partner taneczny
Partner (NIE)dobry

Przedstawiamy materiał, którym zachęcamy do dalszej dyskusji.

Starty i Falstarty
 
Założenie:
Jestem początkujący, byłem dopiero na 5 lekcjach, tamta partnerka jest dla mnie za dobra, nie dam rady .... BZDURA!
Czy partner jest początkujący, czy zaawansowany nie ma znaczenia. Na każdym poziomie można sprawić, że partnerka będzie się czuć swobodnie, miło i komfortowo w tańcu. Jak? Jest kilka zasad:

Tańczę to co umiem. Nie kombinuję super zaplatajek, wychyleń, przechyleń czy podcięć jeśli ich nie znam, bo z reguły się to źle kończy. Każdy dopasowuje taniec do PARTNERKI (ZAWSZE DO PARTNERKI), a jeśli partnerka ma większe umiejętności, to tańczę to co umiem najlepiej i co mi wychodzi. A nawet jak to "moje najlepsze" nie wyjdzie, to i tak będzie dobrze, bo robisz to spokojnie i na luzie więc możesz coś szybko pokombinować, np pozwolenie jej na stajling ;) Taniec to zabawa a nie zawody, dlatego starajmy się nie "szarpać" super kombinacji z partnerką, która zaczyna przygodę z tańcem, bo ją zwyczajnie zniechęcimy i to będzie nasz ostatni z nią taniec (a mogłoby być tak pięknie..)

Uwierz: żeby fajnie zatańczyć, wystarczą podstawowe figury i proste obroty. Fun gwarantowany (i więcej tańców, bo partnerki widzą który partner szaleje a który ma frajdę z tańca i się tym bawi).

Ok, zaczynamy taniec... Kiedy zaczyna się ten skomplikowany układ kroków, stajlingu, leadingu i followingu? Zapamiętaj: Taniec zaczyna się w momencie, kiedy POMYŚLISZ że chciałbyś z "nią" zatańczyć. Jak już więc wybierzesz partnerkę, to wasz taniec już się zaczął! Serio! (to chyba jedyny moment, którego partnerka nie widzi ;) Pozostaje kwestia podejścia i poproszenia. Nie podbiegamy! nie krzyczymy żeby do nas przyszła! Podchodzimy i prosimy (oczywiście partnerka ma prawo odmówić).

Dlaczego partnerki odmawiają?
  1. Bo widziały jak szalejesz i szarpiesz inną. Po co one więc mają ryzykować kontuzję?
  2. Tańcząc każdy z nas się poci. Zadbajmy o to, żeby jednak nieprzyjemności z tym związane ograniczyć do minimum. Są antyperspiranty, sztyfty, marynarki (tak, marynarka ma być dla komfortu partnerki, nieważne że tobie jest gorąco). Nie pozwól aby po tańcu się poczuła, jak by jej ślimak po twarzy przeszedł!!
  3. Czasami są zmęczone i chcą odpocząć :)
  4. Najgorsza grupa "pseudo" partnerów - obmacywacze. Niestety, w szkole tańca bliskość fizyczna jest nieodzownym elementem. Wszystkim partnerkom życzę, aby takich cwaniaków było jak najmniej, a jeśli są to:
    1. Dyplomatycznie poprawiamy "ułożenie" ręki takiego partnera
    2. Jeśli gość jest zdecydowanie nie po to żeby tańczyć, to zgłaszamy to! Tak! takich cwaniaków należy upominać w sposób zdecydowany. Powiedz o problemie instruktorowi albo koledze / przyjaciółce. Takie zachowanie piętnować.
Zakładamy jednak wariant, że jesteś prawdziwym tancerzem, chcesz tańczyć i się bawić. Prosisz partnerkę, stajecie na parkiecie i zaczynacie. Zacznij spokojnie i rozkręcaj się z muzyką. Skomplikowane figury i akrobacje na starcie to średni pomysł. Tańcz to co wcześniej pisałem, to co umiesz, co ci wychodzi, zaskakuj partnerkę (nie tańcz całych kombinacji z zajęć), improwizuj! Pomyliłeś się? taniec to improwizacja. Tańczysz "siebie" i nie ma pomyłek - Tak po prostu miało być :) . Za źle wykonaną figurę (jeśli nie skończyła się uderzeniem, nadepnięciem itd.. ) ja raczej nie przepraszam .... tańczę dalej udając że tak miało być ;) Praktyka pozwoli ci ukrywać te niedociągnięcia coraz lepiej.

Ważne! Nie jest dobrym pomysłem, próbowanie tej samej figury kolejny raz z rzędu do momentu "aż wyjdzie". Źle to wygląda, a partnerki to widzą ...(One wszystko widzą!).
 
Ważną sprawą jest też asekuracja partnerki. Starajmy dopasowywać się do warunków. Jeśli na parkiecie jest wiele par, to szanujmy innych, i starajmy się ograniczyć chociaż wielkość kroków, żeby dać troszkę miejsca innym. Jest to trudne, ale też zależy tylko od nas.
 
Zgadzając się z sugestią Jakub Soliwoda: Nie próbujcie uczyć, czy poprawiać partnerek, partnerów figur w czasie tańca na imprezce. Wiadomo, że jak się dobrze znacie to inna sprawa.. ale z obcą partnerką wyjdziecie na gbura.

Dodaję sugestię Kamila Klimczak: Warto być "elastycznym" partnerem. Wiele razy spotkałam się z sytuacją, kiedy zatańczyłam coś inaczej niż partner miał w zamyśle lub znał; po prostu po swojemu, bo tak czułam i tak też pasowało i spotykałam się z sytuacją, gdy partner zatrzymywał nasz taniec i mówił "To miało wyglądać tak..." i tłumaczył, co w moim odczuciu jest naprawdę niemile odbierane na imprezach. Taniec to płynność, tysiące kombinacji i możliwości i trzeba po prostu dać się ponieść temu, a nie stawiać tamę w stylu "To tak ma wyglądać." To nie show, a zabawa.
 
Pamiętaj, nie ma co się denerwować, spinać, stresować itd... to ma być przyjemność, i dla Ciebie i dla partnerki.
Życzę każdemu zadowolenia z tańca, i żeby każda partnerka na koniec westchnęła z zadowolenia!
 
p.s. Jeszcze jedno! jeśli partnerka mówi mi, że coś robię źle, to jej słucham! Informacja zwrotna od partnerki to bardzo dobra metoda nauki!


Drukuj   E-mail

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież